Międzynarodowy Rok Spółdzielczości

Gazetka

Wiadomości Spółdzielcze

 

100 lecie ChSM

Obecna pogoda

Chorzów

Czyste niebo
  • Czyste niebo
  • Temperatura: -15 °C
  • Wiatr: Północny-wschód, 11.1 km/h
  • Ciśnienie: 1035 hPa
  • Wilgotność względna: 85%
  • Widoczność: 10 kilometrów
Dane z:
śr., 08/02/2012 - 03:30

Zimowo-postne rozważania

„Hu-hu-ha... nasza zima zła”. Jakże aktualne w tym roku są słowa piosenki śpiewanej przed wieloma laty przez dzieci.

Mróz, śnieg i wszelkie inne zimowe dolegliwości doświadczały nas przez wiele tygodni. W rozmowach o aktualnej pogodzie stwierdzano, że to zima wyjątkowa i próbowano ją porównywać do tych najbardziej dokuczliwych w ostatnich dziesięcioleciach.

Dosyć jeszcze liczna grupa spółdzielców, ta najwcześniej urodzona, na pewno pamięta, że sporo lat wstecz, takie dzisiaj wyjątkowe zimy były normalnymi. Tamte normalne zimy trzeba było przeżywać w innych niż dzisiaj warunkach. Były to czasy innych standardów mieszkaniowych i życiowych. Przeważająca większość domów miała pojedyncze okna, które mróz pięknie dekorował. Ogrzewanie centralne było rzadkością. Głównym źródłem ciepła w izbie był piec kaflowy, a w kuchni trzon kuchenny. Przy dużych chłodach dozbrajano piece kaflowe tzw. „bombą” czyli przystawką do drzwiczek, w której palący się opał dogrzewał pomieszczenie. Powszechnie używano też piecyków węglowych (tzw. żeleźnioków) które, połączone z kominem długą rurą, w czasie, gdy w piecyku był żar, solidnie grzały izbę. Najcieplejszym pomieszczeniem, z racji gotowania potraw, zawsze była kuchnia. W chłodne zimowe dnie, w niej toczyło się życie rodzinne i towarzyskie. Pochodzący z rodzin wielodzietnych, których w tamtych czasach było sporo, zapewne pamiętają wieczorne licytacje, kto pierwszy zagrzeje wieloosobowe łóżko. Pomocne w ochronie przed zimnem, w czasie snu, były solidne duże pierzyny, poduszki w których topiła się głowa. Często osobom starszym lub chorym wkładano do łóżka butelki z gorąca wodą lub rozgrzane, zawinięte w płótno, cegły.

Wiele problemów było z bezpośrednim zabezpieczeniem przed zimnem naszych organizmów. Marnej jakości siermiężne, przemakające obuwie, brak dobrej jakości ciepłej bielizny i innych części garderoby wykonanych z tanich materiałów. Jak cenne wtedy były robione przez niewiasty w rodzinie wełniane swetry, skarpety, szale, rękawiczki, nakrycia głowy. Tymi wytworami kobiecych zgrabnych rąk można było bardziej „szpanować” niż dzisiaj firmowymi ciuchami. Trudności zimowe przenosiły się też na życie codzienne. Kłopoty z zaopatrzeniem, dojazdy do pracy lub szkoły. Czasami jedynym środkiem lokomocji, na bardzo duże odległości, były tylko własne nogi.

Do pokonywania i likwidacji zimowych utrudnień, obok odpowiednich służb, które dysponowały wtedy bardzo skromnymi środkami technicznymi, powszechnie angażowano wojsko, pracowników zakładów pracy oraz w wyjątkowych sytuacjach młodzież szkół średnich. Często również mieszkańcy domów sami brali udział w akcji odśnieżania.

Wszystkie te zimowe warunki w tamtych latach traktowano jako normalne zjawisko związane z tą porą roku.

Przed nami resztki zimy i znów wiosna, która oby była bezpieczna oraz bez powodzi. Pocieszająca jest prawidłowość, że po dokuczliwej zimie jest przeważnie ładne i ciepłe lato.

Upływające aktualnie zimowe dni to dla chrześcijan okres Wielkiego Postu. Jest to czas zadumy nad własnym życiem, nad stanem swojej duchowości. Łatwo w tym zamyśleniu zauważyć swoją wewnętrzną ułomność i niezależnie od stosunku do wiary, zastanowić się, co dalej, czy nie jest nam potrzebna duchowa rehabilitacja, jakaś zmiana w naszym postępowaniu w stosunku do najbliższych, bliźnich z otoczenia i samego siebie.

Jedną z tradycji przeżywania Wielkiego Postu są podejmowane na ten czas różnego rodzaju postanowienia. Bardzo popularne jest rezygnowanie w tym okresie z używek, takich jak spożywanie alkoholu, ograniczanie lub całkowite wstrzymanie się od palenia tytoniu czy też zawieszenie innych przyjemności. Dla wielu nałogowców może to być czas wielkiej próby, która pomyślnie przebyta, będzie skutkować uwolnieniem z kłopotliwego uzależnienia na dalszy czas po Wielkim Poście. Dla pewnej grupy palaczy, którym trudno zrezygnować ze swojego przyzwyczajenia, postanowieniem może być ograniczenie uciążliwości oddziaływania swojego nałogu na innych. Wiąże się to z unikaniem palenia papierosów na korytarzach, klatkach schodowych, windach i innych wspólnych pomieszczeniach naszych domów oraz nie wyrzucania niedopałków z balkonów lub przez okna.

Ryszard Pawlik

Chorzowska Spłdzielnia Mieszkaniowa | ul. Kopalniana 4a | www.chsm.com.pl | tel. 32-241-05-28 | webmaster